Strajk artystyczny pod hasłem Dzień bez sztuki z 24 maja 2012 roku był momentem zwrotnym w dyskusji na temat miejsca i roli artysty w polskim społeczeństwie. W sensie praktycznym ten zaledwie jednodniowy, dobrze nagłośniony medialnie protest, polegał na zamknięciu kilkudziesięciu ważniejszych instytucji sztuki w Polsce. Uruchomił jednak proces powolnych, acz konsekwentnych zmian upodmiotawiających artystę w hierarchii zawodów oraz rozpoczął proces przywracania więzi środowiskowych.

Akcja stała się coming outem artysty – prekariusza, poddając pod dyskusję ekonomiczne prawa twórców, a także jawiła się jako wyraźne złamanie paradygmatu artysty oderwanego od społeczeństwa. Strajk artystyczny był również początkiem regulowania relacji między twórcami a instytucjami sztuki, przyczyniając się przy okazji do rozmowy o kształcie stosunków pracy w tych ostatnich, przejrzystości procedur przy ustalaniu budżetów oraz powoływaniu na stanowiska dyrektorskie, a także do debaty na temat kondycji rynku sztuki w Polsce.

Strajk został zorganizowany przez Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej i wpisał się w szereg grupowych wystąpień w życiu artystycznym, w których działanie zbiorowe pozwoliło na ogłoszenie stanowiska programowego lub osiągnięcie innych celów, co jest podstawą wszelkich aktów politycznych. W minionej dekadzie [przyp. red. – autor ma na myśli dekadę 2005–2015] w polu sztuk wizualnych miało miejsce wiele takich wydarzeń, począwszy od: grup artystycznych czy luźnych inicjatyw artystycznych stanowiących alternatywę wobec stagnacji instytucji artystycznych, np. WAA – Warszawski Aktyw Artystów; inicjatyw monitorujących akty cenzury w Polscy, np. Indeks 73, skupiający twórców różnych dziedzin kultury i nauki; czy […] Winter Camp Holiday w CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, gdzie planowane warsztaty dla dzieci wyewoluowały w zbiorowe przedsięwzięcie, mające na celu refleksję nad misją instytucji kultury na przykładzie CSW.

Wspomnieć należy również akcję z pola sztuk teatralnych w Polsce, pod hasłem Teatr nie jest produktem / Widz nie jest klientem z marca 2012 roku. Wiązała się ona między innymi z reakcją na próbę prywatyzacji teatrów oraz ich niedofinansowanie, stanowiąc protest przeciwko próbom zastąpienia dyrektorów programowych menadżerami i priorytetem rentowności instytucji, a tym samym mało ambitnym, rozrywkowym repertuarem. W wielu polskich teatrach odczytano list środowiskowy. Kampania odniosła zresztą chwilowy sukces medialny, jednak zabrakło konsekwentnie postawionych celów i przede wszystkim stałej grupy organizacyjnej. To, co nie zostało rozwinięte w środowisku teatralnym, udało się artystom wizualnym.

U genezy powstania strajku artystycznego leży Kongres Kultury Polskiej w Krakowie z 23-25 września 2009 roku, zorganizowany pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przez Narodowe Centrum Kultury we współpracy z licznymi instytucjami samorządowymi. Tamtejsze debaty prowadzone były głównie z pozycji zarządzających odgórnymi programami, w imię zwiększenia wydajności sektora kultury w ramach większej całości gospodarki w stricte neoliberalnym ujęciu. Środowiska niezależne zostały zmarginalizowane. Powołany rok później program Narodowego Centrum Kultury pod tytułem Kultura się liczy! w dobitny zresztą sposób określał kierunek obranych procesów.

Już wtedy w Krakowie, oficjalny kongres doczekał się o wiele bardziej egalitarnych, alternatywnych wystąpień w postaci spontanicznego Antykongresu w krakowskiej Spółdzielni Goldex Poldex, gdzie ten ministerialny został określony Kongresem Babilonu. Kilka miesięcy później, w grudniu 2009 roku podobny Alternatywny Kongres Kultury został urządzony w warszawskim Teatrze Dramatycznym, gromadząc twórców związanych z warszawską sceną.

Krakowskie dyskusje w Goldexie obfitowały w diagnozy nad kondycją kultury niezależnej oraz sposoby finansowania (czy raczej niedofinansowania) twórców i NGO-sów. Nie przełożyły się jednak na wytworzenie jakichkolwiek wspólnych postulatów, oferty stanowiącej alternatywę dla proponowanej reformy Hausnera, przeradzając się w niszową „licytację na niezależność” i deklaracje odmowy uczestnictwa.

Konstruktywna kontrpropozycja wyszła natomiast ze strony inicjatywy Obywatele Kultury, skupiającej środowiska artystyczne różnych dziedzin, dyrektorów instytucji kultury, naukowców, aktywistów i dziennikarzy. Ten ruch społeczny doprowadził do podpisania postulowanego Paktu dla kultury przez ówczesnego premiera RP Donalda Tuska. Domagano się w nim gruntownych zmian w sferze kultury, postulując między innymi przeznaczenie 1% z budżetu państwa na kulturę. Obywatele Kultury reprezentowani byli głównie przez postaci mainstreamu. Zabrakło tam też wyraźnej mowy o twórcach. A jak to niegdyś trafnie ujmował Ernst H. Gombrich w najpopularniejszym na świecie podręczniku z historii sztuki O sztuce: „Nie ma w istocie czegoś takiego jak Sztuka. Są tylko artyści”.

Deficyt reprezentacji artystów i nieobecności tematu ekonomicznej strony bytu twórcy, doprowadził w 2010 roku do powołania Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej (w skrócie OFSW). Inicjatywa egalitarnie zrzesza chętnych do współpracy artystów, kuratorów, krytyków, galerzystów, pracowników muzeów i galerii oraz inne osoby związane w czynny sposób ze sztuką współczesną. Lobbuje ona od początku na rzecz transparentności polityki kulturalnej na szczeblu zarówno ogólnopolskim, jak i lokalnym, starając się dyskutować i rozwiązywać środowiskowe problemy. Głównym jednak jej celem jest zagadnienie socjalnej sytuacji artystów oraz ich relacja z instytucjami. Ten problem został wyraźnie postawiony w panelu OFSW w warszawskiej Zachęcie zatytułowanym Czy artysta musi być biedny i kto jest temu winien? 31 marca 2012 roku. W ślad za nim, 23 kwietnia tego samego roku został wysłany list do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdana Zdrojewskiego, sprzeciwiający się propozycjom zmian w prawie podatkowym, dotyczących umów o dzieło z tytułu korzystania przez twórców z praw autorskich. Kończył się on propozycją rozmów i wspólnym szukaniem rozwiązania problemu. W razie braku odpowiedzi do 30 kwietnia 2012 r. OFSW groziło ogłoszeniem pogotowia strajkowego – dniem bez sztuki w polskich muzeach i galeriach, stanowiącym wyraz dezaprobaty dla działań rządu. Odpowiedź z ministerstwa nie nadeszła. Postulowano zatem rożne formy reakcji, np. przypięcie się do budynku MKiDN. Ostatecznie, jak wcześniej zapowiadano, Forum rozpoczęło przygotowania do strajku, koordynowane przez artystkę – Katarzynę Górną i krytyka sztuki – Karola Sienkiewicza. Na apel Forum, wystosowany 8 maja, odpowiedziało wiele instytucji z całej Polski.

Pod hasłem Dzień bez sztuki, 24 maja 2012 roku zamknięto liczne galerie i muzea. Odbyła się konferencja prasowa przed Zachętą. Zdjęcia z innych miejsc strajkujących w Polsce pojawiły się w internecie i na łamach prasy lokalnej. Część instytucji solidaryzujących się ze strajkiem propagowała jego ideę swoimi „kanałami” medialnymi. Dystrybuowano gazetę zawierającą odezwę strajkową i teksty: Zbigniewa Libery wraz z kultowym już zdjęciem Jestem artystą ale to nie znaczy, że pracuję za darmo, Mikołaja Iwańskiego Kaszel artysty, Kuby Szredera Dlaczego artyści są biedni?, Katarzyny Górnej Konsultacje po polsku, wyjaśnienie dotychczasowego prawa podatkowego dotyczącego praw autorskich oraz listę miejsc solidaryzujących się z artystami w strajku.

Mimo, że strajk nie dotyczył bezpośrednio galerii, ale sytuacji artystów, ich nieuregulowanej sytuacji ekonomicznej, braku ubezpieczeń i cięć honorariów w instytucjach to właśnie te pierwsze stały się widzialną grupą nacisku.

Pełna odezwa strajkowa, odczytana przed Zachętą i w niektórych instytucjach brzmiała:

„Od wielu lat mówi się o sukcesach polskich artystów. Politycy chętnie wysługują się artystami, by stworzyć pozytywny wizerunek naszego kraju za granicą – byliśmy tego świadkami podczas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Można odnieść wrażenie, że artysta to osoba uprzywilejowana.
Nic bardziej mylnego!
Jedynie niewielki procent budżetów przeznaczonych na kulturę trafia do jej rzeczywistych wytwórców. Sztukę tworzą artyści z ogromnym nakładem pracy, czasu i środków, z wielkim poświęceniem, samodzielnie podejmując ryzyko. Za ich sytuację socjalną nikt nie czuje się odpowiedzialny. W Polsce nie ma żadnych rozwiązań systemowych, uwzględniających specyfikę zawodu artysty.
Wytwórcy kultury angażują się społecznie, podwyższają jakość przestrzeni miejskiej i standard życia jej mieszkańców. Praca artystów przekłada się na atrakcyjność miast oraz całego kraju, buduje kapitał społeczny i symboliczny. Tworzą dobra wspólne, z których korzystają biura promocji, deweloperzy, branża turystyczna, ale też każdy obywatel.
Tymczasem większość wytwórców kultury jest biedna. Nie mając stałego zatrudnienia, artyści z trudem łączą koniec z końcem. Pracują dużo, a zarabiają słabo i nieregularnie. Stają się też pierwszymi ofiarami cięć budżetowych w instytucjach kultury i niekorzystnych zmian na rynku pracy.
Artyści nie są biznesmenami, nie tworzą z myślą o zysku. Niektóre dzieła, często te najważniejsze dla społeczeństwa, nawet nie nadają się do sprzedaży. A wielu twórców, także tych, którzy już weszli na karty encyklopedii, pozostaje poza systemem ubezpieczeń emerytalnych i zdrowotnych.
Żądamy rozpoczęcia prac nad stworzeniem takiego systemu, który nie wyrzucałby artystów poza nawias społeczeństwa!
Apelujemy do rządu, aby podjął rozmowy z artystami!
DZIEŃ BEZ SZTUKI to artystyczny strajk. Zamknięcie galerii i muzeów w geście solidarności z wytwórcami kultury ma na celu zwrócenie uwagi rządu i opinii publicznej na problemy artystów. Pokazuje, jak wyglądałby świat bez sztuki. Właśnie tak za kilka lat może skończyć polska kultura!”.

Akcja miała charakter symboliczny, nie przynosząc od razu wymiernych rezultatów, jednak jego skutki wkrótce się objawiły w postaci wielu kolejnych inicjatyw.

Już w następnym roku odbyły się wystawy podnoszące kwestię statusu artysty freelancera Wolny strzelec w warszawskiej Zachęcie (kuratorka: Ewa Toniak) oraz niskobudżetową, mobilną Workers Of The Artworld Unite w CSW Kronika w Bytomiu (kurator: Stanisław Ruksza), będącą poniekąd kontynuacją założeń strajkowych. Towarzyszyła jej popularyzujące publikacja (z tekstami m.in. Jarosława Urbańskiego, Agnieszki Kilian, Kuby Szredera, Mikołaja Iwańskiego, Karola Sienkiewicza oraz rozmową Agaty Cukierskiej z Katarzyną Górną) nakreślająca zagadnienie. Ta wystawa nie zakończyła się w Kronice i zaczęła migrować po innych ośrodkach w Polsce (m.in. w Galerii Szarej w Cieszynie, Centrum Promocji Młodych w Częstochowie) – tam, gdzie zaistniała potrzeba dyskusji.

Zaskakujące też, że podczas niemal ćwierćwiecza procesu transformacji i jej następstw w Polsce, temat pracy i kosztów społecznych, ale i sytuacji materialnej artystów praktycznie nie doczekał się artystycznej refleksji w postaci prac (podobnie w polu teatru, filmu czy literatury). Lata dziewięćdziesiąte były czasem narracji pod względem liberalnym obyczajowo, ale nie socjalnym. W dużej mierze artyści, jak większość społeczeństwa, zaufali niewidzialnej ręce rynku, budząc się w efekcie jako prekariusze, autsajderzy procesu. Ostatnie dwa lata przyniosły też dopiero wystawy podejmujące ten problem: Oblicze dnia w Krakowie podczas 6. ArtBoom Festival i Twoje miasto to pole walki podczas festiwalu Warszawa w Budowie (kurator obu wystaw: Stanisław Ruksza), organizowanego przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

Najważniejszym jednak następstwem strajku były działania związane z prawnym usankcjonowaniem postulatów OFSW. W październiku 2013 roku zebrała się w Warszawie inicjatywna grupa twórców podejmując rozmowy z Jarosławem Urbańskim ze związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Do oficjalnego zjazdu założycielskiego doszło w styczniu 2014 roku w Warszawie. W ramach tego związku założono Pracowników Sztuki [przyp. red. – autor ma na myśli Ogólnopolską Komisję Środowiskowa Pracowników Sztuki OZZ IP] – pierwszy związek zawodowy, skupiony na problemach artystów różnych dziedzin, ich specyfice prawnej oraz pracowników instytucji sztuki (obecnie niezwykle aktywny w walce o kształt poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał).

Zagadnienie twórców jest bowiem ściśle powiązane z kwestią galerii sztuki. Podtrzymywanie nierzadkiego antagonizmu między artystami a instytucjami wydaje się szkodliwe dla obu stron i wynika głównie z reprodukcji gotowych już ról społecznych artworldu. Kluczowe jest raczej wypracowanie wspólnych relacji, także wewnątrz samych zakładów pracy w sektorze kultury. Jak pisał Urbański: „powstaje pytanie o kształt stosunków pracy w instytucjach kultury. Powinny być one radykalną antytezą dzisiejszego ustroju pracy, opartego o wyzysk i prekaryzację, i stać się przykładem sprawiedliwych i egalitarnych relacji społecznych. Jeżeli takie warunki są nie do ustanowienia w instytucjach kultury, to czy będzie to możliwe w specjalnych strefach ekonomicznych?”

Medialny sukces strajku uczynił jawnym problem artystów. W następstwie, kilka polskich galerii podpisało z reprezentacją OFSW deklaracje dotyczące stawek honorariów za wystawy indywidualne czy zbiorowe. W kolejnych latach będą one aktualizowane. Obecność członków forum zaznaczyła się też przy monitorowaniu i dążeniu do transparentności konkursów na dyrektora CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie i Galerii Bunkier Sztuki w Krakowie. Obecnie zaś trwają rozmowy dotyczące projektu ubezpieczeń twórców, a także gwarancji honorariów przy aktualizacjach projektów finansowanych z budżetu MKiDN [przyp. red. – autor pisze z perspektywy 2015 roku].

Do metody strajku zaczęły odnosić się też inne instytucje w kraju. W 2014 roku pogotowie strajkowe, spowodowane niską płaca muzyków, ogłaszane było w filharmoniach m.in. Koszalinie, Częstochowie i Filharmonii Narodowej w Warszawie.

Last but not least efektem strajku Dzień bez sztuki było wprowadzenie tematu ekonomii artysty do artystycznej tematyki. Długofalowo bowiem, o czy się nierzadko zapomina, przyniesie to dzieła bogatsze o zrozumienie ekonomicznych uwarunkowań powstania, dalekie od naiwnej iluzji autonomii pola sztuki.